Niezależnie od tego, jaki mamy stosunek do Walentynek, święto to na tyle mocno zakorzeniło się w naszej kulturze, że trudno udawać, że nie istnieje. W gruncie rzeczy, celebrowanie Dnia Zakochanych nie jest złym pomysłem, pod warunkiem, że kolejny rok z rzędu nie spędzimy tego dnia w kinie czy restauracji. To zdecydowanie najpopularniejsze, a co za tym idzie, najmniej oryginalne formy walentynkowych randek. Tymczasem jest naprawdę wiele sposobów na to, żeby zabłysnąć przed partnerem pomysłowością i fantazją.
Rozgrzewająca… zima
Dzień Zakochanych wypada w samym środku zimy, dlatego warto
wykorzystać śnieżną scenerię i zamiast siedzieć w zatłoczonej knajpce, pojeździć
z bliską sercu osobą na nartach biegowych albo… na sankach. Wspólne uprawianie sportu
zbliża do siebie ludzi i jak twierdzą co niektórzy, skutecznie podnosi temperaturę
uczuć. Po powrocie do domu można ją dodatkowo podkręcić rozgrzewającą kolacją. Jeśli mamy zamiar obdarować
swoją drugą połowę jakimś miłym drobiazgiem, zamiast po prostu wręczyć upominek,
zagrajmy w grę „ciepło-zimno”. Poszukiwania prezentu mogą stać się świetnym pretekstem
do zainicjowania nieco innych zabaw…
Walentynkowy scenariusz
Przygotowania najlepiej
zacząć kilka dni wcześniej. Jeśli nie mamy sanek, możemy kupić je w sklepie
sportowym, supermarkecie albo pożyczyć od przyjaciół, którzy mają dzieci. Jeżeli
chodzi o narty, w większości miast działają wypożyczalnie sprzętu zimowego,
więc wystarczy sprawdzić, gdzie jest najbliższa i wybrać odpowiedni sprzęt.
Ceny wahają się od 30 do 70 zł za dobę. A co, jeśli nie starczyło nam czasu na
zorganizowanie ani nart, ani sanek? Zawsze możemy zaproponować partnerowi
spacer po zimowym lesie połączony z lepieniem bałwana albo śnieżną bitwą. W końcu chodzi o to, żeby być
razem w ten dzień.
Po kilku godzinach spędzonych na mroźnym powietrzu, z pewnością będziemy mieli ochotę na coś pysznego i rozgrzewającego np. na serowe fondue, które bez żadnego problemu możemy przygotować sami.
Opracowano na podstawie materiałów MSM Mońki


1