Okładziny ceramiczne i podłoża – ocena podłoży pod płytki
Cz. XII.
Stan podłoża wpływa na poprawność i trwałość prac okładzinowych, fot. Geberit
Opisane w poprzednich częściach cyklu narzędzia diagnostyczne (EB 2 i EB 3/2026) nie będą wykorzystywane w każdym przypadku. Wręcz przeciwnie, część z nich to urządzenia specjalistyczne, wykorzystywane głównie podczas ekspertyz i orzeczeń. Warto jednak przybliżyć kwestie związane z oceną podłoża oraz jej wymaganym zakresem, aby uzyskać pożądany efekt estetyczny i uniknąć błędów oraz ewentualnych reklamacji.
Zobacz także
mgr inż. Maciej Rokiel Okładziny ceramiczne i podłoża – diagnostyka podłoży pod płytki
Poprawność wykonania prac glazurniczych zależy nie tylko od fizycznego ułożenia płytek. Nie może się więc ograniczać jedynie do doboru materiałów (klej, płytka, fuga) i przyklejenia okładziny czy wykładziny...
Poprawność wykonania prac glazurniczych zależy nie tylko od fizycznego ułożenia płytek. Nie może się więc ograniczać jedynie do doboru materiałów (klej, płytka, fuga) i przyklejenia okładziny czy wykładziny do podłoża. Należy także uwzględnić kompleksowe rozwiązanie, tzn. dla konkretnego przypadku zastosowanie odpowiedniego rozwiązania technologiczno-materiałowego podłogi oraz ściany, czyli przyjęcie odpowiedniego układu warstw oraz materiału na poszczególne warstwy.
mgr inż. Maciej Rokiel Okładziny ceramiczne i podłoża – kamienie naturalne
W tej części cyklu skupię się na okładzinach z kamieni naturalnych, które ze względu na swoje specyficzne właściwości wymagają specjalnego traktowania i odpowiednich produktów do ich układania.
W tej części cyklu skupię się na okładzinach z kamieni naturalnych, które ze względu na swoje specyficzne właściwości wymagają specjalnego traktowania i odpowiednich produktów do ich układania.
mgr inż. Maciej Rokiel Okładziny ceramiczne i podłoża – typowe i nietypowe problemy, cz. 1.
Okładzina ceramiczna to jeden z najczęściej stosowanych rodzajów posadzek i warstw wykończeniowych ścian w pomieszczeniach mieszkalnych i budynkach użyteczności publicznej, zwłaszcza w obszarach narażonych...
Okładzina ceramiczna to jeden z najczęściej stosowanych rodzajów posadzek i warstw wykończeniowych ścian w pomieszczeniach mieszkalnych i budynkach użyteczności publicznej, zwłaszcza w obszarach narażonych na intensywne użytkowanie, w pomieszczeniach/obszarach wilgotnych i mokrych czy w nieckach basenowych, brodzikach, jacuzzi itp.
W artykule:
Ocena stanu podłoża pod płytki – zakres, narzędzia diagnostyczne i sposoby pomiaru
Czy sprawdzanie podłoża przed ułożeniem płytek jest konieczne? Na różnego rodzaju forach internetowych spotkałem się ze skrajnymi opiniami, począwszy od wręcz absurdalnych stwierdzeń typu: glazurnik nie jest odpowiedzialny za to, na jakim podłożu przykleja płytki, a skończywszy na takich, że musi dogłębnie sprawdzić podłoże. Oba skrajne stwierdzenia są nieprawdziwe, nie oznacza to jednak, że sprawdzenie podłoża można pominąć. Problemem jest zawsze określenie zakresu sprawdzania (co, jak, czym, gdzie i kiedy), a także interpretacji wyników. A to zależy także od formatu przyklejanych płytek. Na forach pojawiają się wypowiedzi powołujące się na „normy”, jednak albo bez sprecyzowania na które konkretnie, albo wymieniane są numery norm zupełnie nie związanych z warunkami technicznymi wykonania i odbioru robót.
Problem polega na tym, że warunki techniczne wykonania i odbioru robót (WTWiOR) nie są dokumentami obligatoryjnymi. Zgodnie z art. 7.1 ustawy Prawo budowlane [1] do przepisów techniczno-budowlanych zalicza się warunki techniczne, jakim powinny odpowiadać obiekty budowlane i ich usytuowanie [2] oraz warunki techniczne użytkowania obiektów budowlanych. Same WTWiOR ([5], [6], [7]) są fakultatywne, ale nie oznacza to, że można je zignorować. Często spotyka się sformułowania typu „zasady sztuki budowlanej” czy „aktualna wiedza techniczna” i wymóg wykonania robót zgodnie z ww. wymaganiami (jednak bez ich istotnego sprecyzowania).
Czytaj także: Okładziny ceramiczne i podłoża – wymagania i problemy
Co ważne, z art. 5.1 ustawy Prawo budowlane [1] wynika wprost, że: „Obiekt budowlany jako całość oraz jego poszczególne części, wraz ze związanymi z nim urządzeniami budowlanymi, należy, biorąc pod uwagę przewidywany okres użytkowania, projektować i budować w sposób określony w przepisach, w tym techniczno-budowlanych, oraz zgodnie z zasadami wiedzy technicznej…”. Zatem wiedza techniczna i przepisy techniczno-budowlane to dwie różne rzeczy.
Na konieczność uwzględnienia WTWiOR wskazują także prawomocne wyroki sądów, przykładowo: „Wiedzą techniczną (sztuką budowlaną) jest zespół fachowych wiadomości opartych na osiągnięciach nauki i techniki, a także uzyskanych w toku działalności praktycznej… Nie stanowią one źródła prawa w powszechnym rozumieniu, niemniej sumują zakres wiedzy i doświadczeń… z punktu widzenia technologii ich wykonawstwa i niezależnie od bezpośredniego odwołania się do nich w projekcie budowlanym wskazania te w świetle art. 5 ust. 1 i 2 Prawa budowlanego muszą oddziaływać na ocenę przeprowadzonych robót budowlanych”[3].
Art. 647 k.c. [4], definiując umowę o roboty budowlane stwierdza, że wykonawca zobowiązuje się do oddania przewidzianego w umowie obiektu, wykonanego zgodnie z projektem i z zasadami wiedzy technicznej, a inwestor zobowiązuje się do dokonania wymaganych przez właściwe przepisy czynności związanych z przygotowaniem robót, w szczególności do przekazania terenu budowy i dostarczenia projektu, oraz do odebrania obiektu i zapłaty umówionego wynagrodzenia. To, że w wielu przypadkach nie ma stosownego projektu nie zwalnia wykonawcy od poprawnego wykonania robót (zastosowania poprawnej technologii).
Nie można wymagać od glazurnika wykonania wszystkich badań podłoża, do jego obowiązków należy jednak wykonanie kompletnych badań. Przez sformułowanie „kompletnych” należy rozumieć taki zakres i sposób badań, który był możliwy przez niego do realizacji dla konkretnej pracy. Nie ma, niestety, jednego zakresu czy algorytmu i w razie sporu (zwłaszcza sądowego) decydować będzie opinia rzeczoznawcy czy biegłego sądowego.
Wpływ stanu podłoża na poprawność i trwałość eksploatacyjną robót okładzinowych jest bezsporny. Nie można jednak pominąć efektu wizualnego i użytkowego wykonanych prac. Często spotykam się z sytuacją, gdy inwestorowi nie podoba się wygląd okładziny czy wykładziny i oczekuje ekspertyzy stwierdzającej wadliwość wykonanych robót. Argumentem jest stwierdzenie typu: za szeroka spoina, widoczna w przejściu dylatacja czy odchyłki geometryczne.
Nie mówię tu o sytuacjach ewidentnych (fot. 1), lecz o subiektywnych odczuciach czy wręcz oczekiwaniach inwestora, nie zawsze realnych i możliwych do spełnienia (równość posadzki z płytek na łacie o długości 2 m rzędu ułamków milimetra, idealnie prostoliniowy przebieg spoin, bez żadnych odchyłek).
Fot. 1. Skutek braku odbiorów podłoża i niechlujności wykonawcy: odchyłki przebiegu spoin od poziomu (a, b); brak kąta prostego w narożniku (c); brak spoziomowania (d) posadzki. Fot. autor
Z drugiej strony błędy wykonawców w wielu sytuacjach świadczą o ich indolencji i lekceważeniu wszelkich zasad sztuki budowlanej (fot. 2).
Z jednej strony mamy zatem wymagania wynikające wprost z zasad sztuki budowlanej i praw fizyki (konieczne jest określenie wartości granicznych wymagań oraz metod badania/sprawdzania oraz właściwe zinterpretowanie otrzymanych wyników) z drugiej zaś strony oczekiwania inwestora.
Fot. 2. „Samopoziomujący” podkład pod posadzkę z płytek (a); spękania podkładu zespolonego wynikające z braku przygotowania podłoża (b)
Wymagania dotyczące podłoży pod płytki
Punktem wyjścia musi być zatem zdefiniowanie wymagań technicznych i technologicznych oraz określenie ich wag, czyli przyjęcie/opracowanie dla konkretnego zakresu warunków technicznych wykonania i odbioru robót.
Przeanalizujmy wymagania obecnej na rynku literatury fachowej i spróbujmy zdefiniować ww. kryteria, ograniczając się tyko do wymagań stawianych podłożu. Za punkt wyjścia przyjmijmy wymagania i zalecenia zawarte publikacjach [5–7] oraz często spotykaną sytuację, gdy podłożem jest:
- beton,
- jastrych,
- ściana murowana,
- tynk tradycyjny na ścianie,
- tynk gipsowy,
- poszycie z płyt gipsowo-kartonowych.
Zazwyczaj wymagania stawiane podłożu definiuje się w sposób następujący: podłoże musi być suche, czyste, stabilne, nośne, szorstkie (z otwartymi porami), bez zarysowań i spękań. Niedopuszczalne są tłuste plamy, zabrudzenia, wykwity, stare powłoki, wymalowania i inne substancje mogące powodować pogorszenie przyczepności.
Fot. 3. Wynik „pomiaru wilgotności” tynku tradycyjnego (a), (opis w tekście); wynik „pomiaru wilgotności” płyty i ściany betonowej (b, c), (opis w tekście)
Tyle ogólna teoria. Konieczne jest jednak zdefiniowanie poszczególnych kryteriów i określenie wymagań oraz sposobu kontroli.
Jednym z parametrów budzących wiele wątpliwości jest stwierdzenie: „suche podłoże”. Przez sformułowanie „suche” należy rozumieć, że jego wilgotność jest nie większa niż dopuszczalna.
Przypomnijmy, według wytycznych [8] jastrych cementowy w momencie wykonywania prac powinien być suchy (wilgotność masowa ≤ 2%), w polskiej literaturze technicznej za graniczną wartość przyjmuje się 4–5%. Według wytycznych [8] wilgotność jastrychu anhydrytowego, oznaczana aparatem CM lub metodami bezpośrednimi w momencie wykonywania prac, powinna wynosić:
- ≤ 0,3% dla jastrychów z ogrzewaniem podłogowym,
- ≤ 0,5% dla pozostałych przypadków.
Tynk tradycyjny według [9] w momencie wykonywania prac powinien być w stanie powietrznosuchym. Analogicznie podłoża murowe. Tynk gipsowy nie może mieć wilgotności > 1%.
Rodzaje i zasady działania wilgotnościomierzy zostały opisane w cz. X cyklu (EB 2/2026). Pomiar wilgotności (czy ogólnie rzecz biorąc zawilgocenia) to nie tylko fizyczne przyłożenie miernika do podłoża czy próbki.
To także kwestia interpretacji, choć punktem wyjścia jest odpowiedź, co mierzy wilgotnościomierz (fot. 3).
Miarodajny pomiar powinien być wykonywany metodami bezpośrednimi (wagosuszarką) lub aparatem CM (metodą karbidową). Rekomenduje się wykonanie przynajmniej 1 pomiaru na każdą kondygnację lub każde 300 m2 powierzchni. Natomiast w przypadku ogrzewania podłogowego będzie to wykonanie przynajmniej trzech pomiarów na każde 200 m2 lub na każde mieszkanie.
Rys. 1a, b. Mapy zawilgoceń podłoża. Ciemny kolor jednoznacznie pokazuje obszary o podwyższonej wilgotności. Rys. autor
Stosowanie wyłącznie metod bezpośrednich lub metody karbidowej jest niewygodne (są to metody niszczące) i w wielu sytuacjach niewystarczające. To pozorny paradoks, do tego łatwy do wyjaśnienia. Miarodajna jest zawsze najwyższa wilgotność podłoża, dlatego trzeba najpierw zlokalizować to miejsce. Do tego służą metody pośrednie (nieniszczące) i wykorzystujące te metody wilgotnościomierze (fot. 3–6 w części X (EB 2/2026). Nie określają one wprost wilgotności (metody dielektryczne nie służą do ilościowej oceny wilgotności, lecz do jakościowego pomiaru zawilgocenia w obszarach leżących blisko powierzchni materiału), choć za ich pomocą w wielu sytuacjach można z dość dużą dokładnością oznaczyć czy może oszacować wilgotność podłoża.
Za ich pomocą lokalizuje się miejsca najbardziej zawilgocone i tam wykonuje się dokładny pomiar wagosuszarką lub metodą karbidową. Taką „mapę zawilgocenia” pokazano na rys. 1.
Kolor jednoznacznie identyfikuje najbardziej zawilgocone obszary. Raster miejsc pomiarowych trzeba dostosować do wielkości i kształtu przeznaczonej do wyłożenia płytkami powierzchni, dlatego trudno podać tu jakąkolwiek regułę. Równie istotne jest dobranie rodzaju wilgotnościomierza do pomiarów. W zależności od modelu, miernik będzie mierzyć zawilgocenie na różnych głębokościach (otrzymany wynik jest wartością średnią i to także trzeba mieć na uwadze).
Niektóre mierniki mają możliwość regulacji grubości warstwy, w której wykonywany jest pomiar. Mierniki nieinwazyjne są wrażliwe na obecność obcych elementów w podłożu, sposób przyłożenia elektrody czy wreszcie na odległość od przyległych przegród oraz krawędzi (pole mikrofalowe czujnika charakteryzuje się sporym rozproszeniem na boki, stąd powyższy wymóg. W przeciwnym razie pomiar będzie zaburzony/nieprawidłowy) (rys. 2).
Rys. 2. Zasada wykonywania pomiaru wilgotnościomierzem z czujnikiem dielektrycznym (pojemnościowym). Rys. Trotec
Zapoznanie się z instrukcją urządzenia, jeżeli używamy go po raz pierwszy, to podstawowa czynność, niezbędna dla poprawności pomiaru.
Tego typu mierniki mogą być fabrycznie kalibrowane do rodzaju podłoża i wtedy mogą służyć do oszacowania wilgotności podłoża. Wymagane jest jednak odpowiednie ustawienie rodzaju podłoża (o tym więcej w dalszej części tekstu).
Drugim rodzajem mierników, które, w zależności od wyposażenia, mogą być stosowane do detekcji obszarów o podwyższonej wilgotności, to wilgotnościomierze z elektrodami w postaci igieł. W zależności od wyposażenia mogą one mierzyć wilgotność na powierzchni lub specjalnymi elektrodami na określonej głębokości (fot. 4).
Ta metoda pomiaru wymaga już działań inwazyjnych (wywiercenia otworów o określonej średnicy i głębokości), lecz może być niezastąpiona w miejscach, gdzie zastosowanie mierników pokazanych na fot. 5 jest niemożliwe.
Fot. 5a, b. Określenie zawilgocenia podłoża wilgotnościomierzem z czujnikiem dielektrycznym (pojemnościowym).
b) Taki miernik służy do określenia map zawilgocenia (patrz rys. 1), nie określa jednak wilgotności masowej (opis w tekście). Fot. autor
W tym miejscu trzeba poruszyć kwestię ustawienia rodzaju podłoża. Niektórzy producenci wbudowują w urządzenie tzw. krzywe regresji. Innymi słowy, takie mierniki, po ustawieniu rodzaju podłoża, pokazują na wyświetlaczu wilgotność podłoża (może to być wilgotność bezwzględna, względna, masowa lub objętościowa. To trzeba wiedzieć, w przeciwnym razie odczyt może być bez sensu). Również bez sensu może być odczyt przy błędnym ustawieniu podłoża. Na fot. 6 pokazano sytuację, jak kształtują się wskazania miernika przy ustawieniu różnych podłoży. Jest to sytuacja symulowana, pokazuje jednak potencjalny problem.
Fot. 6a, b, c. Symulowana sytuacja pokazująca odczyt wilgotnościomierza z elektrodami igłowymi przy błędnym ustawieniu rodzaju podłoża (opis w tekście). Fot. autor
Nie zawsze możliwe jest ustawienie rodzaju podłoża, wówczas, jeżeli producent dysponuje fabryczną tabelą regresji, można z niej korzystać (rys. 3) lub zlecić wykonanie takiej tabeli przez porównanie z pomiarami wykonanymi metodami bezpośrednimi dla wybranych podłoży. Jak widać odczyt pokazujący 20 jednostek nie oznacza wilgotności 20%, lecz w zależności od podłoża od 1 do 7,3%, chyba że mierzymy wilgotność drewna. Taka interpretacja to bardzo często popełniany błąd.
Ze względu na powyższe, miarodajny jest zawsze pomiar metodami wagowosuszarkowymi lub aparatem CM. Jest jednak pewne „ale”. Często spotykanym błędem jest pobranie próbki z górnej warstwy podłoża. Nie wolno tego robić w przypadku podkładów pływających lub na warstwie rozdzielającej. Pomiar należy wykonać na próbce pobranej w połowie grubości podkładu lub wręcz ze spodniej jego części. Grubość jastrychu pływającego nie może być mniejsza niż 4 cm, zatem próbkę należy pobrać przynajmniej z głębokości 2 cm, a przy większych grubościach podkładu próbkę trzeba pobierać z głębokości równej 2/3 grubości podkładu. Powodem jest rozkład wilgoci w przekroju – warstwa przypowierzchniowa w odkrytym jastrychu będzie sucha, natomiast w środku grubości i przy spodzie materiał może być zawilgocony lub wręcz mokry.
Oznaczenie wilgotności masowej w taki sposób jest szczególnie ważne w przypadku okładzin wielkoformatowych (np. 100×200 cm i większych). Jeżeli jastrych wysycha jednostajnie w całym przekroju poprzecznym, to pozostaje płaski. W przypadku zbyt szybkiego wysychania część przy warstwie rozdzielającej pozostaje mokra, natomiast wierzchnia warstwa jest sucha. Odwrotny skutek (i odkształcenia w drugą stronę) powoduje wykonanie okładziny (zwłaszcza z płyt wielkoformatowych) na jastrychach o zbyt wysokiej wilgotności, wykonanych jako pływające lub na warstwie rozdzielającej. Dlatego w przypadku jastrychów cementowych na warstwie rozdzielającej lub pływających bardzo ważne jest równomierne schnięcie podkładu. Nierównomierne schnięcie może prowadzić do deformacji warstwy jastrychu (rys. 4) i późniejszych uszkodzeń (rys. 5).
Rys. 4, 5. Deformacje jastrychu na skutek przesuszenia (4) lub zbyt szybkiego wykonania wykładziny (5). Rys. Atlas
Jednak w przypadku podłoży typu płyta czy ściana betonowa (niekoniecznie otynkowana), czy też otynkowana ściana murowana pobranie próbek do badań wagosuszarką lub metodą CM może być dość problematyczne. Wówczas można korzystać z wilgotnościomierzy dedykowanych odpowiednio konstrukcjom betonowym, pozwalających na pomiar zawilgocenia w przekroju, na zadanej głębokości (fot. 7).
Fot. 7. Wilgotnościomierz dedykowany podłożom betonowym, pozwalający na pomiar wilgotności w przekroju, pomiar uśredniony w warstwie o zadanej głębokości (opis w tekście). Fot. autor
Pomiar nie będzie jednak tak dokładny, jak metody bezpośrednie, poza tym tego typu mierniki mogą określać wilgotność względną (trzeba ją przeliczyć na wilgotność bezwzględną) albo z wilgotnościomierzy z elektrodami igłowymi wgłębnymi (z tabelą regresji dla materiału badanej ściany) (fot. 4) lub dedykowane podłożu betonowemu. Należy wówczas ocenić, czy stwierdzone zawilgocenie (uwzględniając dokładność wilgotnościomierza) jest akceptowalne.
Wymóg, aby tynk był w tzw. stanie powietrznosuchym nie jest wymogiem wystarczającym. W takiej sytuacji należy zawsze określić wilgotność samej ściany w przekroju (fot. 4). Dobrym zwyczajem jest także wykonanie odwiertu koronką oraz określenie grubości tynku, sposobu odspojenia się go od podłoża oraz określenie wilgotności masowej na licu ściany. W połączeniu z pomiarem zawilgocenia w przekroju otrzymujemy miarodajną informację o stanie wilgotnościowym podłoża.
Rys. 6. Miejsce pobierania próbki do oznaczenia wilgotności masowej wagosuszarką lub aparatem CM z jastrychu grzewczego. Rys. Sopro
Pominięcie takiej analizy, zwłaszcza w przypadku tynku gipsowego, zwykle kończy się destrukcją tego ostatniego, ale po ułożeniu płytek (patrz cz. IV, EB 2/2025). Problemem może być także podkład grzewczy. Próbka musi być pobrana z obszaru pomiędzy rurkami grzewczymi (rys. 6), w identyfikacji ich przebiegu pomocna będzie kamera termowizyjna (fot. 8).
Kamera może być także pomocna w identyfikacji zawilgoconych obszarów.
Operowanie wartościami wilgotności masowej (2, 4, 5%) jest niekiedy „mało przekonujące” i nie obrazuje ilości wody w podłożu. Skoro wilgotność masowa (bezwzględna) to masa wody do masy suchego materiału, to znacznie bardziej działa na wyobraźnię podawanie ilości wody w 1 m2 przegrody. Jeżeli 1 m2 podkładu cementowego o grubości 5 cm waży 90 kg, to przy wilgotności 4% w 1 m2 znajduje się 3,6 litra wody.
Fot. 8. W identyfikacji przebiegu rur grzewczych pomocna będzie kamera termowizyjna. Może ona być pomocna także w identyfikacji zawilgoconych obszarów. Fot. autor
Zupełnie inaczej będzie wyglądać sytuacja dla płyty żelbetowej o grubości np. 20 cm. Zakładając gęstość betonu rzędu 2 kg/dm3, w jednym metrze kwadratowym takiej płyty znajduje się już 16 litrów wody. Ściana z cegły pełnej o grubości 1 cegły, zakładając gęstość objętościową 1,5 kg/dm3 przy wilgotności 4%, będzie zawierać prawie 23 litry wody. A w starym budownictwie wilgotność takich ścian rzędu 8–10% nie jest niczym niezwykłym. Komentarza wymagają jeszcze odczyty pokazane na fot. 3.
Dla materiałów porowatych (beton, cegła, bloczek, pustak, podkład cementowy) w niektórych sytuacjach oznacza się tzw. nasiąkliwość. Jest to nic innego, jak maksymalna wilgotność, czyli ilość wody, którą materiał jest w stanie wchłonąć i utrzymać. Więcej wody w materiale po prostu się nie zmieści. Dla betonu, w zależności od klasy i składu, nasiąkliwość będzie oscylować w zakresie 6–10%, dla cegły może to być nawet 28–30%. Jeżeli wykluczy się użycie niewłaściwego urządzenia czy niewłaściwego ustawienia rodzaju podłoża, wynik może być rezultatem obecności np. wilgoci kondensacyjnej na powierzchni, a dla materiałów typu cegła, tynk, zaprawa – obecność soli w porach materiału (szczególnie istotne, gdy wykonuje się prace w starych zawilgoconych budynkach).
Uwaga! Ocena stanu wilgotnościowego podłoża to wymóg bezwzględny, czynność ta nie może być pominięta, a wyniki pomiarów powinny być udokumentowane (znacznie ułatwia to późniejsze udowodnienie zachowania należytej staranności).

















